7 powodów, aby usunąć „Link Building” z naszego słownika


Carson Ward przedstawił ostatnio na łamach Moz ciekawą opinię na temat link buildingu. Śmierć link buildingu należy traktować z przymróżeniem oka. Ale do rzeczy…

„Dostarczamy tylko linki dobrej jakości.”
Widzimy wiele wariantów tych słów. Głównie z powodu lamentów osób dotkniętych aktualizacją Google Pingwin. Po latach konsultacji w dziedzinie SEO Carson Ward stwierdził, że idea link building okazała się szkodliwa dla branży i właścicieli witryn. Dlatego powinniśmy porzucić wszelkie rozmowy na temat link building w dotychczasowej postaci. Dlaczego?

1. Link building niejest ani procesem ani celem

Naszym celem jest prawie zawsze bezpośrednio lub pośrednio rentowność. Rentowność pochodzi z wykwalifikowanego ruchu, a ten głównie z korzystnych pozycji w wyszukiwarkach. Korzystne wyniki wyszukiwania są osiągnięte w znacznym stopniu przez zdobywanie linków z różnych domen o wysokim autorytecie.

Link Building

Nic na powyższym diagramie nie wygląda zbyt kontrowersyjne, ale dlaczego nie powinniśmy się skupiać na linkach? Jeżeli linki prowadzą do wyższych pozycji i ostatecznie do rentowności, powinniśmy je zdobywać, prawda? Ma to sens, dopóki nie poszerzymy schematu.

Inbound/Online Marketing

Bezpośredni link building jest procesem, który jedynie spamer lub nabywca linków praktykuje. Lepszym pojęciem będzie link earning – fraza zapożyczona od legend SEO – Danny’ego Sullivana i Rand Fishkina. Nasze wysiłki i sukcesy nie powinny być ograniczane przez linki. Niektóre strategie marketingowe mogą również bezpośrednio przyczynić się do wzrostu pozycji, a niektóre na pewno przyczynią się bezpośrednio do zdobycia cennego ruchu.

Powyższe stwierdzenie wcale nie znaczy, że powinniśmy przestać dbać o linki. Łączenie różnych działań może być wykorzystywane do wielu wartościowych zadań m.in.:

  • Znaleźć zewnętrzne strony, które pojawiają się w świadomości użytkowników i mają lepszą widoczność. Możemy np. użyć Open Site Explorer, aby zrozumieć wyzwania branży i dotychczasowe osiągnięcia.
  • Zapewnić analizę kampanii, które są jeszcze w toku.
  • Znaleźć potencjalne cele marketingowe (np. tych, którzy dzielili podobne treści).
  • Zrozumieć i wyjaśnić aktualne rankingi.

Istnieje wiele dodatkowych przyczyn, dlaczego dane treści/miejsca są fantastyczne. Powinniśmy przestać prowadzić ludzi do „śmierci” przez Pingwina.

Rentowność jest celem – wydarzenia, wpisy gościnne lub odpowiednie treści to metody, które prowadzą na szczyt. Jeśli mamy osiągnąć cel dzięki połączeniu ruchu organicznego, cross-coverage i ruchu bezpośredniego, wątpię czy ktoś będzie narzekać. Możemy być bardziej skuteczni w marketingu, łącząc kolejne kawałki puzzle.

2. Google chce zabić „link building” jako proces

Tu nie chodzi o bycie white hat. To tylko etykieta. Gdyby kupowanie linków było sprytnym, wolnym od ryzyka sposobem na zarabianie pieniędzy, można by rekomendować to każdemu. Jednak lepszą metodą jest zrównoważona kampania marketingowa.

Matt Cuts mówi, że link building nie jest z natury zły, ale tylko wtedy, gdy ma on sens. Konflikt z wyszukiwarką występuje, gdy patrzymy na linki wizją prostego tunelu, jak na pierwszym schemacie – linki są tylko działalnością, niezorientowaną na dalsze rezultaty.

Powinniśmy dbać o to, czego chce Google, choćby dlatego, że walka z nim jest trudna i niebezpieczna na dłuższą metę. Słynny już Pingwin nie będzie ostatnim sprawdzianem sztucznych linków, tego można być pewnym.

3. Dzisiejszy Google nie jest maszyną liczącą linki

Niezależnie od tego, co Google będzie robić w przyszłości, należy wziąć pod uwagę to, co może już dzisiaj. Jakie było przeznaczenie linków na początku? Dlaczego Google ich używa i w jaki sposób one pomagają? Wiemy, że linki pomagają odfiltrować śmieci w internecie i są nadal w dużym stopniu wykorzystywane, ponieważ są wyznacznikiem popularności i autorytetu strony.

Wiemy, że Google rozumie więcej niż podążanie za linkami i anchor textem. Mamy linki do filmów, linki lokalne, cytaty. Google wykorzystuje tekst URLa, nawet jeśli nie jest on jednoznaczny. Wyszukiwarka już dawno zrozumiała słowa, które są ze sobą powiązane, oraz które marki się do nich odnoszą. Nie bez znaczenia jest też korelacja pomiędzy social shares i wspominaniu o marce z rankingiem w Google.

Nie wiemy wszystkiego o Google i algorytmie. Ale wyszukiwarka stale się rozwija i jest bardzo prawdopodobne, że Google korzysta z kombinacji różnych danych – wzmianki o marce, linki, offline’owe mierniki/analizy, sygnały społecznościowe itp. w celu pomiaru lub potwierdzenia popularności.

Po co skupiać się jedynie na link buildingu, gdy Google używa więcej danych niż linki? Mamy możliwość i umiejętności poprawy wielu wskaźników i budowania widoczności z lub bez Google.

4. Definicja „dobrych linków” nie istnieje

Być może link building nie jest złą ideą, o ile linki są dobre. Ale nawet jeśli moglibyśmy wymienić każdą możliwą jakość, która definiuje „dobry link”, okazuje się, że mamy zbyt-techniczne podejście w stosunku do „rynku dla odbiorców”.

Bez względu na to, jak dokładnie i starannie definiujemy linki wysokiej jakości, ludzie zawsze będą mieć własną wersję tego, co jest dobre. Wartość linku jest dosyć mało intuicyjna.

Pozycje i linki są celem pomocniczym, a nie drogą do naszych prawdziwych celów, do osiągnięcia wartościowego ruchu i sprzedaży.

5. Obsesja linkowania może zniszczyć relacje

Prośba o dodanie linków, edycję posta lub zmianę istniejącego linku, może być odebrana jako samolubna i wymagająca. Linkowanie do siebie powinno łączyć ludzi, a nie budzić negatywne emocje.

Links

Powyższy przykład, choć trochę śmieszny, pokazuje do czego doprowadziła dzisiaj obsesja linkowania.

Czasami budowanie świadomości z naszymi odbiorcami jest lepsze niż link building. Dobre relacje z ludźmi prowadzą do większego zasięgu, świadomości, a zatem większej ilości prawdziwych, wartościowych linków.

6. Skupianie się na linkach prowadzi do niewykorzystanych szans

Przykład z życia wzięty. Duża firma przeznacza $20,000 miesięcznie na zakup i wynajem linków. Całkowity ruch z płatnych linków – głównie linki ze stopki – dochodził do kilku tysięcy. Firma miała taką awersję do ryzyka, że nie boi się rezygnować z tych linków, ponieważ ich konkurencja również kupuje linki.

Jak zatem przekonać klienta, aby przeznaczył przynajmniej połowę tej sumy na tworzenie treści lub poszukiwanie prawdziwej widoczności w sieci? Skuteczny marketing to coś więcej niż krótkotrwały, małowartościowy ruch.

Który bloger nie będzie brał udziału w konkursie z szansą na wygranie darmowego samochodu? Można dosłownie zrzucić $20k w gotówce z dachu w obecności prasy i wygenerować więcej rozgłosu, z prawdopodobnie większą liczbą lepszych źródeł linków, jeśli zostanie to zrobione dobrze.

Te ekstremalne przykłady mają tylko pokazać krótkowzroczność związaną z przestarzałym pojęciem link buildingu. Już nawet wpisy gościnne generują więcej korzyści niż sztuczny link, za którym nic nie stoi.

7. Marketerzy powinni różnicować swoje usługi od spamerów

Rezultaty kładzenia nacisku na linki są przewidywalne: zdesperowani marketerzy, którzy słyszeli za dużo o znaczeniu linków, sięgają po spam i linki płatne. Podobnie klienci regularnie słyszą, że potrzebują linków i uwzględniają to w strategii firmy. Następnie Pingwin uwalnia swój gniew na tych, którzy koncentrują się na prostym link buildingu. Dlaczego tak trudno zmienić postrzeganie SEO w branży?

Rozważ to, czy robisz link building spamujący linkami czy marketing online. Ci, którzy praktykują zrównoważone strategie marketingowe mogą skutecznie zdystansować się i odróżnić swoją działalność od spamerów, działających w tych samych warunkach.

Co zamiast link buildingu?

Nasza branża i osobista reputacja cierpi z powodu bezskutecznego marketingu. Tworzenie rozbudowanej strategii marketingowej jest trudniejsze, ale może okazać się bardziej satysfakcjonujące.

Kiedy mówimy o uzyskaniu widoczności, świadomości marki czy ruchu, nasi klienci mówią o podobnych celach. Możemy wtedy mówić o rzeczywistej strategii, czy to prowadzenia działań ukierunkowanych na infografiki czy hostowania seminarium/konferencji.

Dzisiaj terminy takie jak inbound marketing, online marketing i content marketing powinien mocno zakotwiczyć się w branży.

Zmiana naszego słownictwa co prawda ma mniejszy wpływ niż zmiana tego, co robimy, ale nawet to może mieć zaskakujący efekt. „Co możemy zrobić, aby linki…?” generuje niepotrzebne i sztuczne ograniczenia na działania marketingowe, tym samym ograniczając nasz marketing do kilku działań i nastawiając cel na linki.

Jeśli chcemy zrobić coś więcej, powinniśmy zadawać inne pytania np. „Co możemy zrobić, aby zwiększyć widoczność i świadomość marki? Co możemy zrobić, aby wygenerować bardziej wartościowy ruch? Co możemy zrobić, aby zwiększyć zysk na użytkowniku?”

Budujemy lepsze usługi, gdy możemy śledzić wyniki naszych działań i raportować ich oddziaływanie. Zdobycie pozycji w wyszukiwarce to nie wszystko. Kluczem jest rozumienie Internetu, wyszukiwarki i generowania ruchu.

Świadomość ponad linki

Łatwiej jest wstawić linki do postów na temat różnych zagadnień, niż napisać ciekawy post na temat produktu, usługi lub firmy.

Spam link

Ale ile osób kliknie w tak sztuczny link?
Nie karm Pingwina :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s